Dariusz's profileDakota BlogPhotosBlogListsMore Tools Help

Blog


    August 27

    Exchange SMTP logging na ratunek

    Do jednego z naszych klientów przesyłamy automatycznie faxy-zamówienia w postaci załącznika w mailu. To oczywiście działa, a właściwie działało, bo przed 3 dniami nagle przestało. Znaczy się, standard. ;)

    System telefoniczny przesyła fax do lokalnego magazynu. Z magazynem tym kontaktuje się przy użyciu POP3 pewien program i pobiera maile, a następnie przesyła je na skrzynkę do serwera Exchange (fax@MojaFirma.pl). Dodatkowo na tej skrzynce jest ustawione przekierowanie na zewnętrzny kontakt (fax@FirmaKlienta.pl). I tak to sobie działało.

    Klient twierdzi, że maile przestały lądować w ich skrzynce. Szybkie przejrzenie całego procesu po "mojej stronie" nie wykazało niczego niepokojącego. Wyglądało na to, iż wszystko jest w porządku. Próba ręcznego wysłania maila na fax@FirmaKlienta.pl zakończyła się sukcesem. Również wysłanie listu na fax@MojaFirma.pl przyniosło pożądany skutek. Tzn. został on poprawnie przekierowany na adres w domenie klienta. Jednak przekierowanie to najwyraźniej zawodziło w przypadku, gdy faxy-maile wysyłane były automatycznie w sposób opisany powyżej.

    Mało tego. Gdy przekierowanie, zamiast na fax@FirmaKlienta.pl, ustawione zostało na AdresTestowy@gmail.com, to maile dochodziły bez najmniejszego problemu. Całe to testowanie miało jeszcze kilka innych faz, ale wniosek wydawał się prosty. Problem leżał po stronie klienta. Było też w tym odrobinkę naszej winy, ale o tym za chwilę. ;) Jak to jednak z klientami bywa, to my musieliśmy "udowodnić", że maile zostają dostarczane do ich serwera.

    No dobrze. Pierwszym odruchem było skierowanie się do Message Tracking Center. I tutaj rozczarowanie. Nie było śladu po mailach przekierowywanych na fax@FirmaKlienta.pl.

    Drugi strzał okazał się być znacznie bardziej efektywny. Po włączeniu logowania wszystkiego co się dało we właściwościach SMTP na Exchange, źródło problemu ujawniło się błyskawicznie...

    220+mx.klienta.net+ESMTP 0 0 24 0 125 SMTP - - - -
    EHLO - mailserver.MojaFirma.pl 0 0 4 0 125 SMTP - - - -
    250-mx.klienta.net 0 0 18 0 140 SMTP - - - -
    MAIL - FROM:<non-mail-user@srv-telef.domena.internal>+SIZE=74161 0 0 4 0 156 SMTP - - - -
    250+Ok 0 0 6 0 219 SMTP - - - -
    RCPT - TO:<fax@FirmaKlienta.nl> 0 0 4 0 219 SMTP - - - -
    550+<non-mail-user@system-telef.domena.internal>:+Sender+address+rejected:+Domain+not+found 0 0 79 0 375 SMTP - - - -
    RSET - - 0 0 4 0 375 SMTP - - - -
    250+Ok 0 0 6 0 406 SMTP - - - -
    QUIT - - 0 0 4 0 406 SMTP - - - -
    221+Bye 0 0 7 0 422 SMTP - - - -

    Więcej wyjaśniać już chyba nie trzeba. ;)

    Teraz mamy dwa wyjścia. Albo poprawimy u siebie adres nadawcy, albo klient dorzuci nas do jakiejś białej listy. Mogłem jednak przedstawić "dowód" na to, że maile są wysyłane "na drugą stronę". A przynajmniej, że podejmowane są próby ich wysłania. ;)

    August 09

    71-649 / 70-649

    W piątek 03-08-2007 pojawiłem sie na egzaminie w ośrodku oddalonym od mojego miejsca zamieszkania o jakieś 70 kilometrów. Była 08:30. Wszystko szło dobrze do momentu w którym uprzejma pani poprosiła mnie o jakiś dowód tożsamości. Z radosnym uśmiechem na ustach sięgnąłem do portfela i... zamarłem. Jeżeli chodzi o dowody tożsamości, to portfel świecił pustkami. W sumie, w przypadku innych "dowodów" też różowo w portfelu nie było, ale nie o tym teraz mowa. ;) Gorączkowe przeszukiwania plecaka w tym temacie nic nie zmieniły, a uśmiech już do radosnych ciężko było zaliczyć.
    Desperacko sróbowałem jeszcze uwierzytelnić się jakąś kartą bankową/ubezpieczeniową/MCP :), ale niewiele to pomogło. Koniec końców, przesunąłem egzamin na 12:00 i zrezygnowany zawróciłem do auta, podczas gdy z gardła wydobywały się dźwięki, których na szczęście nikt z tam obecnych nie potrafił zidentyfikować, a których tutaj zdecydowanie nie wypada przytaczać. ;) Oczywiście ich adresatem byłem ja.

    Po kolejnych 140 kilometrach, zameldowałem się w recepcji wyposażony dla pewności w dowód, paszport i prawo jazdy. :)

    Sam egzamin w sumie nie był wielkim zaskoczeniem i pokrywał się prawie całkowicie z tym, co można znaleźć w Internecie. Pytań z IISa było tyle, że wygląda na to, iż Microsoft chce inżynierów systemowych przekwalifikować na webmasterów. ;) W nocy poprzedzającej egzamin zdążyłem jeszcze rzutem na taśmę przejrzeć składnię appcmd, dlatego kilkanaście pytań przestało stanowić zagrożenie. Jednak tydzień przygotowań (a właściwie kilka nocek :) ), to za mało aby przerobić choćby tylko pobieżnie cały materiał do 70-649, o step-by-step guides nie wspominając. Na "dzień dobry", dostałem potężną dawkę pytań z IISa, ale związanych bardziej z GUI niż cmd. W związku z tym, iż na GUI IISa nie starczyło już czasu, to pomimo że reszta pytań ogólnie nie wydawała się zbyt trudna i skomplikowana, jestem raczej pesymistycznie nastawiony co do wyniku egzaminu. Zwłaszcza gdy uwzględnię kilka bardzo głupich (nazywajmy rzeczy po imieniu ;)) błędów do których lepiej się publicznie nie przyznawać. ;-) NDA nie pozwala. ;)

    Jeszcze "tylko" jakieś dwa miesiące i sprawa się wyjaśni. :)